wtorek, 18 grudnia 2012
piątek, 14 grudnia 2012
IMAGIN O LOU :* +18
Jak codzień wstałam o 6:30, wykonałam poranne czynności i wolnym krokiem rozkoszując się niecodziennym Londyńskim słońcem ruszyłam do studia fotograficznego-mojej aktualnej pracy.Dzień zapowiadał się jak zawsze kilka sesji z nieprofesjonalnymi modelkami, lunch, powrót do opustoszałego mieszkania, kolacja,jakiś film, sen i dzień zaczyna sie od początku. Tak rozmyślając o moim monotonnym i nudnym życiu nie zauważyłam gdy podeszłam pod budynek studia.Otworzyłam duże szklane drzwi i odrazu poczułam ten charakterystyczny zapach.
-Dzień Dobry pani Adams- usłyszałam z ust naszej sekretarki, a mojej przyjaciółki
-Lubisz mnie wkurzać Alice
-Nie rozumiem o co pani chodzi
-Debil
-Pff ja z szacunkiem , a tu prosze- zrobiła focha <wiecie foch 4ever na pięć minut xd > ,ale zaraz obie wybuchnełyśmy śmiechem- a zapomniałambym szef Cię wzywa . ma dzisiaj nadzwyczaj dobry humor , może jakaś ważna sesja
- yhy ta jasne przestałam żyć marzeniami ,ale nie pogardze jak będziesz trzymać kciuki - wystawiłam jej język i poszłam w strone windy . Kiedy drzwi się otworzyły ujrzałam zabójczo przystojnego ,roześmianego chłopaka
-które piętro?- zapytał z szarmanckim uśmiechem ciemny blondyn
-3 jeśli można prosić
- o to tam gdzie ja - uśmiechnął sie w moją strone- Louis jestem
-Skayler
-żadko spotykane imie
-za to wyjątkowe- naszą konwersacje przerwał dźwięk otwieranych drzwi- miło było poznać
- mi również- usłyszałam gdzieś za moimi plecami.Zapukałam delikatnie w drzwi gabinetu moejgo szefa.
-Prosze - usłyszałam ciepły,a zarazem donośny głos
-Dzień Dobry , wzywał mnie pan
-Tak , mam dla ciebie propozycje nie do odżucenia
-yy a więc zamieniam się w słuch
-Jest propozycja wyjazdowa sesji fotograficznej do Lizbony
-a sesja ma być z ?
- z zespołem One Direction
-nie znam
- nie dziwie sie Oni nie grają Rocka
-no więc właśnie, a wracając do sesji , co ma być motywem przewodnim ?
- imprezy , zabawa młodych ludzi
- dobrze moge jechać
- naprawde? to świetnie, myślałem ,żę nikt sie już nie zgodzi , no to tak bilet masz na środę na godzine 18
-Okej
Już od 3 dni jesteśmy w słonecznej Lizbonie, dowiedziałam sie, że do zespołu należy chłopak z windy < Windy zbliżają ludzi xd >Tak szczerze to najwięcej czasu spędzam właśnie z nim , chłopaki są świetni ,ale to z Tommo najlepiej sie dogaduje , mamy bardzo dużo wspólnych tematów niestety sesje z chłopakami to sama przyjemność nie było żadnych problemów i poprawek więc skończyliśmy dzień przed czasem i za dwa dni wracamy do Londynu, niestety wszystko się skończy wróce do szarej rzeczywistości. Stałam tak na balkonie patrząc na zachodzące słońce , młodzi ludzie ruszali na imprezy , troche starsi spacerowali opustoszałymi ulicami ,a najstarsi siedzieli na werandzie swojego domu i przytuleni do siebie popijali ciepłe kakao .
-Ratuj - usłyszałam za sobą głos Louisa - Harry chce mnie zabić
- idź pod łóżko - powiedziałam szepcąc , bo wiedziałąm ,że w każdej chwili do pokoju może wpaść loczek i moja intulicja znowu była nie omylna
- Hej - do pokoju wpadł zdyszny Loczek - widziałaś gdzieś Louisa
- niestety nie , a co znowu skombinował
- niechciałabyś wiedzieć - uśmiechnął sie tylko i wybiegł z mojego pokoju
-Poszedł- oznajmiłam już głośniejszym tonem
-dziękuje- odrazu po wyjściu to były pierwsze słowa które wypowiedział Lou
- no nie wiem czy takie podziękowania mi wystarcza
- hmmm no to masz na dziś jakieś plany, rozumiem ,że nie idziemy na impreze , bardzo fajnie ,że sie zgodziłaś , wystarczy ci płógodziny na wyszykowanie sie - Louis w koncu ucichł , a ja zaczełam sie śmiać
- tak wystarczy mi
otworzyłam drzwi do łazienki i weszłam szybko pod prysznic , miałam mało czasu więc zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam sie w beżową sukienke z czarną koronką z tyłu ,do tego czarne szpilki i kilka bransoletek, popsikałam sie tylko jeszcze moimi ulubionymi perfumami i delikatnie otworzyłam drzwi do mojego pokoju.Louis siedział na łóżku ,odwrócił sie moją stronę
-Wow- tylko tyle z siebie wydusił
-nie przesadzaj- zaczerwieniłam sie
- wyglądasz przepięknie - wziął mnie pod ręke i wyszliśmy z hotelu
Impreza jak najbardziej udana .Louis świetnie tańczy .TROCHE wypiliśmy, więc postanowiliśmy nie wracać do naszego hotelu , tylko wynająć jakiś pokoój w najbliższym pensjonacie
-ja śpie po prawej
- spoko mi to bez różnicy -powiedziałam wychodząc z łazienki w samym ręczniku
-mrrr- wymruczał tylko Louis przechodząc obok mnie, nie chcący potknełam sie i upadłam na niego . Podniosłam głowe i spojrzałam w jego oczy w życiu nie widziałam ładniejszych były szaro-niebiesko -zielone.,biło od nich niesamowite ciepło .Ręką przejechał po moim policzku tym samym zakładają opadający kosmyk włosów za moje ucho. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie, mój wzrok wędrował między jego oczami ,a ustami. Moje paczadełka zamkneły się gdy nasze usta zetkneły się w delikatnym , a zarazem pełnym uczucia pocałunku. Chwilę późnije delikatny pocałunek przerodził sie w bardziej namiętny i porywczy. Mój ręcznik opadł gdzieś na ziemie ,zreszta podobnie stało sie z ubraniami Lou . Chłopak wziął mnie na ręce i delikatnie położył na łożku , popatrzył na mnie wzrokiem pełnym zapytania
-Tak Louis chce tego- Pocałował mnie jeszcze tylko delikatnie w usta i wolnym tempem we mnie wszedł poczółam ból ,ale po chwili to okropne uczucie przerodziło sie w samą przyjemność ,Louis z czasem przyśpieszył było nam bardzo dobrze ze sobą ,w końcu oboje doszliśmy. Wtuliłam sie w niego , a On bawił sie kosmykami moich włosów.
-Louis?
-Tak
-Mam nadzieje ,żę to nie jest przelotna znajomość ?
-Ja też mała, ja też - pocałował mnie delikatnie w czubek głowy i pochwili obydwoje usneliśmy.
-Dzień Dobry pani Adams- usłyszałam z ust naszej sekretarki, a mojej przyjaciółki
-Lubisz mnie wkurzać Alice
-Nie rozumiem o co pani chodzi
-Debil
-Pff ja z szacunkiem , a tu prosze- zrobiła focha <wiecie foch 4ever na pięć minut xd > ,ale zaraz obie wybuchnełyśmy śmiechem- a zapomniałambym szef Cię wzywa . ma dzisiaj nadzwyczaj dobry humor , może jakaś ważna sesja
- yhy ta jasne przestałam żyć marzeniami ,ale nie pogardze jak będziesz trzymać kciuki - wystawiłam jej język i poszłam w strone windy . Kiedy drzwi się otworzyły ujrzałam zabójczo przystojnego ,roześmianego chłopaka
-które piętro?- zapytał z szarmanckim uśmiechem ciemny blondyn
-3 jeśli można prosić
- o to tam gdzie ja - uśmiechnął sie w moją strone- Louis jestem
-Skayler
-żadko spotykane imie
-za to wyjątkowe- naszą konwersacje przerwał dźwięk otwieranych drzwi- miło było poznać
- mi również- usłyszałam gdzieś za moimi plecami.Zapukałam delikatnie w drzwi gabinetu moejgo szefa.
-Prosze - usłyszałam ciepły,a zarazem donośny głos
-Dzień Dobry , wzywał mnie pan
-Tak , mam dla ciebie propozycje nie do odżucenia
-yy a więc zamieniam się w słuch
-Jest propozycja wyjazdowa sesji fotograficznej do Lizbony
-a sesja ma być z ?
- z zespołem One Direction
-nie znam
- nie dziwie sie Oni nie grają Rocka
-no więc właśnie, a wracając do sesji , co ma być motywem przewodnim ?
- imprezy , zabawa młodych ludzi
- dobrze moge jechać
- naprawde? to świetnie, myślałem ,żę nikt sie już nie zgodzi , no to tak bilet masz na środę na godzine 18
-Okej
Już od 3 dni jesteśmy w słonecznej Lizbonie, dowiedziałam sie, że do zespołu należy chłopak z windy < Windy zbliżają ludzi xd >Tak szczerze to najwięcej czasu spędzam właśnie z nim , chłopaki są świetni ,ale to z Tommo najlepiej sie dogaduje , mamy bardzo dużo wspólnych tematów niestety sesje z chłopakami to sama przyjemność nie było żadnych problemów i poprawek więc skończyliśmy dzień przed czasem i za dwa dni wracamy do Londynu, niestety wszystko się skończy wróce do szarej rzeczywistości. Stałam tak na balkonie patrząc na zachodzące słońce , młodzi ludzie ruszali na imprezy , troche starsi spacerowali opustoszałymi ulicami ,a najstarsi siedzieli na werandzie swojego domu i przytuleni do siebie popijali ciepłe kakao .
-Ratuj - usłyszałam za sobą głos Louisa - Harry chce mnie zabić
- idź pod łóżko - powiedziałam szepcąc , bo wiedziałąm ,że w każdej chwili do pokoju może wpaść loczek i moja intulicja znowu była nie omylna
- Hej - do pokoju wpadł zdyszny Loczek - widziałaś gdzieś Louisa
- niestety nie , a co znowu skombinował
- niechciałabyś wiedzieć - uśmiechnął sie tylko i wybiegł z mojego pokoju
-Poszedł- oznajmiłam już głośniejszym tonem
-dziękuje- odrazu po wyjściu to były pierwsze słowa które wypowiedział Lou
- no nie wiem czy takie podziękowania mi wystarcza
- hmmm no to masz na dziś jakieś plany, rozumiem ,że nie idziemy na impreze , bardzo fajnie ,że sie zgodziłaś , wystarczy ci płógodziny na wyszykowanie sie - Louis w koncu ucichł , a ja zaczełam sie śmiać
- tak wystarczy mi
otworzyłam drzwi do łazienki i weszłam szybko pod prysznic , miałam mało czasu więc zrobiłam delikatny makijaż i ubrałam sie w beżową sukienke z czarną koronką z tyłu ,do tego czarne szpilki i kilka bransoletek, popsikałam sie tylko jeszcze moimi ulubionymi perfumami i delikatnie otworzyłam drzwi do mojego pokoju.Louis siedział na łóżku ,odwrócił sie moją stronę
-Wow- tylko tyle z siebie wydusił
-nie przesadzaj- zaczerwieniłam sie
- wyglądasz przepięknie - wziął mnie pod ręke i wyszliśmy z hotelu
Impreza jak najbardziej udana .Louis świetnie tańczy .TROCHE wypiliśmy, więc postanowiliśmy nie wracać do naszego hotelu , tylko wynająć jakiś pokoój w najbliższym pensjonacie
-ja śpie po prawej
- spoko mi to bez różnicy -powiedziałam wychodząc z łazienki w samym ręczniku
-mrrr- wymruczał tylko Louis przechodząc obok mnie, nie chcący potknełam sie i upadłam na niego . Podniosłam głowe i spojrzałam w jego oczy w życiu nie widziałam ładniejszych były szaro-niebiesko -zielone.,biło od nich niesamowite ciepło .Ręką przejechał po moim policzku tym samym zakładają opadający kosmyk włosów za moje ucho. Nasze twarze były niebezpiecznie blisko siebie, mój wzrok wędrował między jego oczami ,a ustami. Moje paczadełka zamkneły się gdy nasze usta zetkneły się w delikatnym , a zarazem pełnym uczucia pocałunku. Chwilę późnije delikatny pocałunek przerodził sie w bardziej namiętny i porywczy. Mój ręcznik opadł gdzieś na ziemie ,zreszta podobnie stało sie z ubraniami Lou . Chłopak wziął mnie na ręce i delikatnie położył na łożku , popatrzył na mnie wzrokiem pełnym zapytania
-Tak Louis chce tego- Pocałował mnie jeszcze tylko delikatnie w usta i wolnym tempem we mnie wszedł poczółam ból ,ale po chwili to okropne uczucie przerodziło sie w samą przyjemność ,Louis z czasem przyśpieszył było nam bardzo dobrze ze sobą ,w końcu oboje doszliśmy. Wtuliłam sie w niego , a On bawił sie kosmykami moich włosów.
-Louis?
-Tak
-Mam nadzieje ,żę to nie jest przelotna znajomość ?
-Ja też mała, ja też - pocałował mnie delikatnie w czubek głowy i pochwili obydwoje usneliśmy.
**********************************************
SIEMA !
Przepraszam,że nie pisałam ,ale zepsół mi sie internet i niestety nie mogłam ;p
Więc odrazu pisze wam tu imagina ,taki na szybko ,może zdarzyć sie dużo błędów ,więc z góry przepraszam . MIŁEGO CZYATNIA ;D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)