- [T.I.] Wstawaj
-jeszcze 5 minut mamo
- nie jestem twoją mamą – no fakt ten głos nie przypominał w
żadnym stopniu głosu mojej mamy ,więc jaki debil budzi mnie w sobotę rano /?. Otworzyłam jedno oko i
ujrzałam przed sobą moją przyjaciółkę, ta to ma wyczucie ught .
- co ty tu robisz ?-
powiedziałam od niechcenia , popatrzyłam w stronę budzika, była 10 ,kto normalny wstaje o10 w sobotę?! Na pewno nie
ja
- jedziesz ze mną do
galerii ?
- o której ?
- ymmm za jakieś 30 minut mamy busa
- co ? –zerwałam się szybko i pobiegłam w stronę łazienki
wykonałam poranne czynności i delikatnie się umalowałam ,szybko wpadłam do
pokoju by wybrać jakieś ciuchy ale [I.T.P.]
mnie w tym wyręczyła, szybko ubrałam się w zaproponowany
przez nią strój i zbiegłam do kuchni ,wzięłam do ręki kanapkę i razem z moją
przyjaciółką wyszłyśmy z domu
Po jakimś czasie byłyśmy w galerii .
-W ogóle co chcesz
kupić
- sukienkę na ślub
-Ślub ? czyli jak
zwykle o niczym nie wiem
- Moja kuzynka bierze ślub ,dowiedziałam się o tym wczoraj
,a że są wyprzedaże postanowiłam coś
kupić
- dobry pomysł
- no wiem
- ja musze kupić sobie jakieś spodnie , najlepiej
kolorowe mrrrr
- na jakąś specjalną okazje ?
- mama wspominała coś ,że pojedziemy do Irlandii do cioci ,
musze jakoś tam wyglądać
- Może spotkasz Horańskiego
- wierzysz w to ? –zaśmiałam się
- no tak dla niego jesteśmy tylko kolejnymi fankami
- dla nich jak już coś. Wchodzimy tu ?
-mhhh
Po jakiś trzech godzinach w końcu znaleźliśmy idealną kreacje dla [I.T.P] była
to turkusowa koronkowa sukienka na ramiączkach ,kupiłyśmy jeszcze kilka
koszulek i spodnie ja zielone i kremowe ,a [I.T.P.] czerwone .
- To co jakiś shake ?
- truskawkowy m
-fujjjjj
- oj cicho już bądź – popchnęła mnie i przez przypadek
wpadłam na jakiegoś chłopaka
- przepraszam- ten głos rozpoznam wszędzie
- nic się nie stało Lou -tak właśnie wpadłam na LOUISA TOMLINSONA i to chyba jedyna rzecz
,która powstrzymała mnie przed zabiciem mojej przyjaciółki ,która aktualnie
próbowała przypomnieć sobie jak się oddycha
- znamy się?- spytał zaskoczony
- już tak , jestem[T.I.]
-a ja Louis ,ale z tego co zauważyłem już znasz moje imię ,mogę
wiedzieć skąd ?
- Directioner- uśmiechnęłam się do niego
- Wow – spojrzałam na niego pytająco – przepraszam rzadko
spotykam takie Directioner przeważnie są to takie osoby jak twoja przyjaciółka-
zaśmiałam się widząc ,że dalej nie kontaktuje ze światem – albo dziewczyny
dzięki którym tracę słuch – czujecie ten sarkazm bo ja owszem .
- hahhaha może po
prostu jestem wyjątkowa
- może ,miło było Cię poznać ,ale musze lecieć może do
następnego razu ?
- z przyjemnością – uśmiechnęłam się do niego ,po chwili gdy
odjechał już samochodem, postanowiłam zająć się swoją przyjaciółką- żyjesz ?
- yyyyy czy to
właśnie był
- tak to był Lou
- poznałam Louisa JA PIERDOLE
- nie do końca , ty uczyłaś się oddychać a ja go poznawałam
- debil
- tylko mnie nie popychaj ,mam dość wrażeń na dziś
1 miesiąc później
Aktualnie jestem w Irlandii u mojej cioci, przyjechaliśmy wczoraj
wieczorem ,właśnie wybieram się z kuzynką do jakiegoś klubu . Ubrałam się w
kremowe rurki czarną bluzkę z koronką na plecach i czarne balerinki .
- Wow wyglądasz świetnie – uśmiechnęłam się w stronę kuzynki
- w końcu przyjechałam tu podbić Irlandie
- no to ruszajmy
Udaliśmy się do jakiegoś klubu , nie znam za bardzo Irlandii
,ale [I.T.K.] że to jeden z najlepszych klubów w tym mieście i chyba się nie
myliła , był to wielki budynek ,przy drzwiach czułam już dym papierosowy ,woń alkoholu
,czyli to co zapewnia dobrą imprezę. Odraza poszłyśmy w stronę baru ,wypiłyśmy
po jednym drinku i ruszyłyśmy na parkiet
, bawiłam się świetnie ,ale oczywiście jak to ja musiałam na kogoś wpaść
- znowu się tak spotykamy- podniosłam głowę to góry i zobaczyłam przed
sobą Lou każdego bym się tu spodziewała ,ale nie jego . Chwyciłam jego ręku i
podniosłam się na jego wysokość
-jak widać lubimy na siebie wpadać- zaśmiał się ,widać było
że już dużo wypił
- może zatańczymy ?
- a z chęcią- pociągnął mnie delikatnie w środkową część parkietu ,pech chciał ,że
włączyli wolną piosenkę. Zarzuciłam delikatnie ręce na jego szyję
- to przeznaczenie
- słucham – patrzyłam zdziwiona w jego oczy ,wyrażały tyle
szczęścia .Lou delikatnie złożył pasemko moich włosów za ucho i wyszeptał
- to przeznaczenie że
znowu się spotkaliśmy – pocałował mnie delikatnie
*****************************
Przepraszam ,że pisze tak mało ,ale nie mam czasu ;(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz